Wolność jest jak skarb trzymany w dłoniach, dopóki go trzymasz, ręce masz zajęte i niewiele czynisz - dopiero złożenie tego skarbu komuś (lub sobie), uzdalnia Cię do działania, ale stajesz się niewolnikiem.
Na przykład niewolnikiem swoich dzieci , wstajesz rano, budzisz je, przygotowujesz im śniadanie, wysyłasz do szkoły a przecież mógłbyś pospać dłużej, one wyznaczają rytm Twojego życia – Oddałeś im część swojej wolności, kolejną małżonkowi, rodzicom, pracy, ideom, Bogu, Michaelowi Jacksonowi – Każde z nich otrzymuje część naszej wolności.
Widać stąd, że wolność, a raczej dobrowolne zniewolenie jest formą dla miłości, w tym się ona przejawia, że sami, dobrowolnie i z ochotą, stajemy się niewolnikami .
Musimy roztropnie nią dysponować, bo za rogiem czai się zło, które też ma ochotę na kawałek.
Takie moje przemyślenia:)



Pozostaje jedynie pytanie o to, czy dobrowolne oddanie się w niewolę jest niewolnictwem, czy właśnie najwyższą formą wolności;)
Pozdrawiam.